Z pewnością nikomu nie umknęło w pierwszym artykule kilka zdań o ubiorze. Wszakże wspomniana była tam odzież mundurowa. Na początku postawię jednak sprawę jasno. Zakazane jest przywdziewanie mundurów, które są obecnie w użytku, niezależnie jakiego państwa. Ponadto nie możemy do naszych mundurów przypinać pałaszy czyli odznaczeń wojskowych. Za takie coś możemy być „spisani” przez straż miejską tudzież policję. Skończyć się to może mandatem, a nawet pozbawieniem wolności/sprawą w sądzie. Jak zatem się ubierać? Tu ratuje nas właśnie demobil. Demobil to odzież wojskowa przeznaczona dla zwykłego obywatela, który z wojskiem nie ma nic wspólnego. Do demobilu trafiają mundury, których kamuflaż („wzór”) wyszedł już z użycia. Te, mimo tego, że często do siebie podobne, w rzeczywistości się różnią, lecz różnica ta nie jest na pierwszy rzut oka dla zwykłego cywila zauważalna. Odzież ta była po prostu niegdyś używana w wojsku, natomiast w końcu trafiła na „emeryturę” i chodzić w niej może każdy. Jej cechą jest ogromna wytrzymałość oraz niska cena (dzięki temu często spotykane są w takich dziedzinach jak survival czy airsoft. Ponadto są to wbrew pozorom „ciuchy” markowe, choć nie są to marki rodzaju Adidas czy Nike. Część z was jednak zapyta jak w ogóle można w tym chodzić, przecież z pewnością żołnierze wylali w to hektolitry potu. Otóż nie ma się czym martwić. Nim takie ubranie trafi do ludności cywilnej jest ono kilkukrotnie prane nie tylko w zwykłym zakresie, ale także jest prane chemicznie. Następnie przeprowadzane są różnorakie testy na obecność bakterii i innych nieprzyjemności. Gdy zaś testy te przeprowadzone zostaną pomyślnie przygotowywane jest ostatnie pranie po czym ubrania te robią wyjazd do sklepów. My zaś otrzymujemy świeże, pozbawione nieprzyjemnego zapachu i brudu ubrania, w których można chodzić latami na co sam daję gwarancję. Jak sami widzicie, militaria to wiele ciekawych niespodzianek – a to właśnie jedna z nich :)